Ładowanie...

Nike LunarCharge


Dosłownie chwilę temu informowaliśmy Was o zupełnie nowym modelu, w którym podczas MTV Music Avards przyłapany został Tinie Tempah, o którym nie za wiele byliśmy w stanie powiedzieć. Jak jednak wiadomo w świecie butów wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i już mamy garść informacji na ich temat. Zacznijmy jednak od samego początku, czyli nazwy. Do czynienia macie z zupełnie nowym tworem, czyli Nike LunarCharge. Poszczególne elementy tworzące całość mają głębokie korzenie w historii produktów marki. Cholewka swoją nawiązuje do debiutujących w 1988 roku, kultowych Air Flow połączonych z Air Presto, a szeroka jej budowa to ukłon w stronę Air Current. Biały, kontrastujący na tle stosunkowo ciemnej bazy panel, przez który przeplecione są sznurówki to nic innego jak element zaczerpnięty z Air Max 90. Co do samej platformy mamy tutaj zupełnie nową, świetnie amortyzującą konstrukcję podobną do tej, którą zobaczyć możemy w biegowy modelu LunarEpic.

Pierwsza kolorystyka Nike LunarCharge do oficjalnej sprzedaży trafi już 18 listopada. Buty pojawią się w wybranych sklepach na całym świecie. Sugerowaną cenę detaliczną ustalono na poziomie 120$. Czy okażą się hitem? Zobaczymy.











Nike