Ładowanie...

Polska Premiera Yeezy Boost 350 'Pirate Black' Oczami Kampującego


O tym, że dziś o godzinie jedenastej rano w stołecznym butiku Warsaw Sneaker Store mieszczącym się przy ulicy szpitalnej 4 w Warszawie miała miejsce premiera butów Yeezy Boost 350 w kolorystyce 'Pirate Black' nie musimy specjalnie nikogo informować. Pierwsze osoby przyszły pod sklep już w poniedziałek w godzinach wieczornych, co było nie małym szokiem dla reszty próbujących zdobyć buty jak i samego sklepu. Nikt nie spodziewał się, że zainteresowanie będzie, aż tak duże, a realną datą rozpoczynającą kampowanie wydawała się maksymalnie środa wieczorem. W tym wpisie chcielibyśmy jednak przyjrzeć się całemu procesowi czekania w kolejce po pare butów oczami jednego z jej uczestników, któremu zadaliśmy kilka pytań. Kacper, właściciel sklepu DOTS, jego kumple i  wrażenia odnośnie całego przedsięwzięcia.

Tenisufki: Skąd i z kim przyjechałeś?

Kacper: Jestem z Warszawy i przyjechałem pod sklep z trzema moimi kolegami, czyli okupujemy miejsce czteroosobową bandą. 

T: Od kiedy stoicie w kolejce?

K: Na miejsce dotarliśmy już we wtorek rano około godziny 9. 

T: Które miejsce w kolejce zagwarantowało Wam przybycie o tej godzinie?

K: Rozpoczęliśmy pierwszą dziesiątkę i zajęliśmy cztery następne w kolejności  miejsca.

T: Czy pierwszy raz czekacie w kolejce po buty?

K: Ja osobiście czekałem w kolejce poza granicami naszego kraju, gdzie klimat i pogoda była zupełnie inna. Chłopaki pierwszy raz.

T: Gdzie lokowaliście się podczas przerw?

K: Znaczną większość czasu spędziliśmy pod sklepem, znacznie mniej w samochodzie. Podczas dłuższych przerw chodziliśmy do mieszkającego niedaleko kolegi i u niego odpoczywaliśmy. 

T: Co ze sobą wzięliście? Czy byliście przygotowani od samego początku?

K: Wydaje się, że byliśmy najlepiej przygotowaną grupą. Zabraliśmy ze sobą namiot, który może się wydawać był absurdalnym pomysłem, ostatniego dnia jednak świetnie uchronił nas przed padającym całą noc deszczem. Nie zabrakło oczywiście koców, śpiworów, ciepłych kurtek zimowych, zapasów herbaty w termosach, jedzenia, alkoholu, a nawet głośnika z muzyką i butów snowboardowych. 

T: Czego zapomnieliście, co by Wam się jeszcze przydało?

K: Chyba tylko telewizora i play station :) Szczerze mówiąc, to wcześniej wszystko dokładnie przemyśleliśmy tak, żeby pogoda i ogólne warunki nie były nas w stanie zaskoczyć. 

T: Co Ci się najbardziej podobało, a co nie?

K: Najbardziej zdecydowanie podobał się nam klimat, który nie ukrywając sami stwarzaliśmy głównie wieczorami. Nie zabrakło śmiechu i odwiedzających nas znajomych, którzy często wpadali nas wspierać. Największą wadą była zdecydowanie pogoda, chociaż na całe szczęście nie musieliśmy siedzieć pod sklepem między śnieżnymi zaspami. Temperatura, była na tyle znośna, że dało się z nią wygrać. 

T: A co z zasadami kampienia? Były sprawiedliwe, czy jednak nie?

K: Uważam, że były sprawiedliwe. Sklep dawał nam przerwy, wiadomo, że nie zawsze tak długie jak by każdy chciał, ale wystarczające do tego żeby każdy mógł zaspokoić podstawowe potrzeby. Bez pauz musielibyśmy stać trzy dni i trzy noce i czekać na pomoc znajomych z zewnątrz, którzy jak wiadomo nie zawsze mają czas.

T: Czy macie jakieś uwagi odnośnie obsługi sklepu?

K: Ekipa sklepu zachowała się bardzo nami zaopiekowała. Na wstępie rozdano nam koce termiczne, które niektórym niemal ratowały życie. W kubkach termicznych, które dostaliśmy od obsługi na bieżąco donoszona była ciepła herbata. Ku naszemu zaskoczeniu dwa razy mieliśmy okazję zjeść ciepłą pizze, oraz pączki od Dunkin' Donuts. Tak jak mówiliśmy informacja o nadchodzących przerwach dawała chwilę wytchnienia. Dodatkowo po zakończonym kampieniu, każdy uczestnik mógł wrócić do domu podstawionymi przez iTaxi samochodami.

T: W jaki sposób zabijaliście nudę?

K: W naszej ekipie nie było nudno. Sporo czasu poświęciliśmy na wzajemne rozmowy, słuchanie muzyki, a nawet gry w 'Inteligencje'. W ogóle nie musieliśmy z nią walczyć.

T: Czy pod sklepem dochodziło do jakiś dziwnych sytuacji?

K: Jedną rzeczą, która nie była zupełnie związana z osobami czekającymi w kolejce, była próba samobójcza. Jeden z mieszkańców kamienicy, w której mieści się sklep chciał wyskoczyć z balkonu. W między czasie zdążyła przyjechać Policja i Straż Pożarna i całe zajście udaremnić. Nie brakowało też zaczepek ze strony pijanych przechodniów.

T: Jeżeli mówimy o Policji, jak oni reagowali na całe zamieszanie związane z premierą?

K: Całe zajście przez cały czas monitorowane było przez kamerą miejską. Pojawiały się również patrole. W obrębie kolejki musieliśmy jednak pilnować porządku oraz spokoju.

T: A jakie były reakcje przechodniów?

K: Naprawdę bardzo różne. Zdania były bardzo podzielone. Niektórzy z nich pukali się w czoło nazywając nas uchodźcami. Byli też tacy, który przychodzili i zbijali z nami piątki mówiąc, że oni też w czasie komunizmu trzydzieści lat temu czekali w kolejkach po buty, czy telewizory. Nie zabrakło dopingu i słów otuchy.

T: Czy było warto i dlaczego?

K: Tak, jak najbardziej. Mimo tego, że warunki nie rozpieszczały to jest to niezapomniane doświadczenie. 

T: Czy po buty staliście w celu zarobkowym, czy na swój użytek?

K: Póki co buty zostaną u nas i nie planujemy ich sprzedawać.

T: Może chcecie dodać jeszcze coś od siebie?

K: Pozdrawiamy wszystkich znajomych, portal Tenifufki.eu. A sobie gratulujemy wytrwałości i zdeterminowania.

T: Dzięki za rozmowę i do usłyszenia.

K: Dzięki, 5!

Jak sami widzicie, mimo przeciwności losu i niesprzyjającej pogody, są tacy, którym naprawdę zależy na zdobyciu wymarzonej pary butów. Osobiście nie widzimy w tym nic dziwnego, bo gdyby była tylko możliwość, to sami stalibyśmy wśród nich. Szacunek dla WS2, za zorganizowanie całej akcji i oczywiście życzymy kolejnej premiery butów od Kanye'go West'a i nie tylko.


Ostatnie artykuły