
Wiem, że dopiero co gościł tutaj Spaceghost Purrp a i o reszcie Rvdxr Klvnu wspominałem niejednokrotnie a jednak postanowiłem jeszcze raz sięgnąć po repertuar tego kreatywnego kolektywu. Dlaczego? Bo przy ilościach muzyki jaka przechodzi przez moje małżowiny uszne rzadko zdarza mi się żeby towarzyszyły temu ciarki na całym ciele a w przypadku płyty (bo czy to jeszcze mixtape?) Lil Ugly Mane'a zamieniam się w żywy młot pneumatyczny.
Co powoduje te niebezpieczne stany? No cóż - przynajmniej kilka rzeczy. Niektóre z nich już znacie, bo pisałem o nich wcześniej przy okazji kawałka Key Nyaty czy wspomnianego już SGP - to eklektyczne podejście do rapu gdzie crunk, g-funk i złota era funkcjonują ze sobą na równych prawach, to dowcipne teksty, które zapadają w pamięć ("damn girl the fact about me - I'm OG MAC and the game is wack without me"), to bycie trill i cała otoczka rodem z lat 90'ych (na czele z genialnymi okładkami mixtape'ów!) ale nie tylko... W przypadku Lil Ugly Mane'a to także dystans do siebie (co widać już chociażby w jego "press photo" powyżej), puszczanie oczka w kierunku zajawkowiczów (w przypadku Mona Lisa Overdrive chodzi oczywiście o genialną powieść Williama Gibsona) ale przede wszystkim - świetnie dobrane podkłady, którym Lil Ugly Mane jak nikt inny potrafi przydać nowej jakości.
To właśnie kreatywna siła Małego Brzydkiego Człowienia powoduje u mnie największe ciary. To te momenty, w których mówię sobie "damn znam ten bit ale to jest coś zupełnie innego!". Jak on to robi? Patentów na to ma kilka. Po pierwsze bity często są mixem dwóch innych instrumentali, po drugie on sam nierzadko sięga po komputerową modulację swojego głosu (pitchowanie w dół by uzyskać efekt głosu Ricka Rossa ;) ) a po trzecie - dla przeciwwagi - w to wszystko wplata własne produkuje a dodatkowo daje popis swoich naturalnych, wokalnych umiejętności (nawet lekko podśpiewując jak to się dzieje chociażby w Mona Lisa Overdrive). To wszystko daje świetny efekt i sprawia, że nawet znane nam numery brzmią zupełnie inaczej niż je do tej pory kojarzyliśmy. Czysta magia.
Warto więc mieć gościa na oku. Zwłaszcza, że droga z tumblra na czerwony dywan wydaje się być co raz krótsza a niestety - nie oszukujmy się - im dalej od tego pierwszego tym mniej trill i tym mniejsza artystyczna swoboda (vide Wiz Khalifa na rozdaniu nagród Grammy, czy stonowane wypowiedzi i wspólne zabawy z Justinem Bieberem Tylera z OFWGKTA). Szczęśliwie, dzięki kaprysowi Lil Ugly Mane, mamy teraz dobrą okazję by zapoznać się z jego twórczością bo właśnie pozwolił na ściąganie swojej płyty Mista Thug Isolation z serwisu bandcamp po podaniu dowolnej ceny (dobra wiadomość dla hejterów - można wpisać 0$) - spieszcie się więc póki się nie rozmyślił i póki nie nagrywa dla Sony czy innych Jayów-Z!
Jędrek Jendrośka










Tenisufki polecają
Komentowanie wyłączone