Proponowany post

10 Najlepszych Modeli Sandałów, Których Nie Musisz Się Wstydzić (Nosić Nawet Ze Skarpetkami)

06 lipiec 2020
10 Najlepszych Modeli Sandałów, Których Nie Musisz Się Wstydzić (Nosić Nawet Ze Skarpetkami)

Na samym wstępie chcemy zaznaczyć, że nie mamy zamiaru wkładać kija w mrowisko i zupełnie poważnie podejść do tematu sandałów, a zwłaszcza do łączenia ich ze skarpetkami. Mamy wrażenie, że w naszym kraju połączenie to kojarzone jest ze starszymi panami mogącymi postawić sobie plastikowy kubek z piwem na brzuchu, wylegującymi się na ręcznikach w nadmorskich kurortach, zabijając czas, łuskając słonecznika. Oczywiście są i tacy, ale my udowodnimy Wam, że noszenie tego typu obuwia w zestawieniu ze skarpetką ma sens, a nawet łącząc to w odpowiedni sposób, może się podobać i wyglądać naprawdę dobrze - musicie nam uwierzyć. Najwięcej takich przykładów znajdziemy w Azji, ale i w wielu modowo rozwiniętych krajach europy, takich jak Francja czy Włochy. Dziś pokażemy Wam 10 naszym zdaniem najciekawszych modeli tego typu obuwia, które świetnie sprawdza się latem, nawet kiedy nosicie do nich skarpetki. Pamiętajcie też, że mówiąc skarpetki, nie mamy na myśli tutaj stópek z bazaru za 10 zł za 100 sztuk, a porządnych wyrobów takich marek jak Norse Project czy chociażby budżetowego Uniqlo lub COS w neutralnych kolorach.

Na pierwszy ogień idzie założona już w latach 90. w południowej Afryce marka SHAKA, która swoimi tworami nawiązywała to tradycyjnego obuwia tamtego regionu. Brand ten wraz z rosnącą popularnością hikingu bardzo szybko zyskał popularność w Japonii, ale wraz z późniejszym spadkiem zainteresowania tym tematem na chwilę zniknął z rynku. Swój wielki powrót de facto dzięki japońskiemu kapitałowi SHAKA zaliczyła w 2013 roku, czyli wtedy, kiedy do łask wróciły outdoorowe klimaty. Dziś wraz z bardzo szybko rosnącym zainteresowaniem, oraz mieszaniem się streetwearu z techniczną odzieżą, brand ten wchodzi w coraz to nowsze kolaboracyjne projekty, a japoński NEIGHBORHOOD jest jedną z tych marek, z którą wspólnie pracowali. Jako bazę posłużył flagowy model SHAKA Hiker, któremu nadano charakterystycznego dla NBHD klimatu. Sandały te charakteryzuje mocno zabudowana konstrukcja chroniąca palce, składająca się z sześciu pasków plus jednego na pięcie. Trzy z nich możecie dowolnie regulować, aby całość maksymalnie dopasować do anatomii Waszych stóp. Całość postawiono na masywnej podeszwie z rozbudowanym bieżnikiem, zachowując tym samym outdoorowy sznyt oraz charakter. Do wyboru macie dwa warianty kolorystyczne, czarno-biały, który jest naszym faworytem oraz oliwkowo-czarny utrzymany w militarnym stylu. Oczywiście matka SHAKA w swojej ofercie ma również 'normalne' wersje tego modelu i innych powstałe bez udziału żadnych hajpowych marek, zresztą sprawdźcie sami (KLIK).


Następną naszą propozycją są buty od mamy nadzieję, że większości Wam znanej, wywodzącej się z Kraju Kwitnącej Wiśni marki Suicoke, a jako ciekawostkę możemy Wam powiedzieć, że jej twórca do tej pory pozostaje anonimowy, a mimo tego, że założono ją w 2006 roku, pierwszy sklep w Tokio otwarto dopiero trzynaście lat później. W tym akurat przypadku nie będziemy się skupiać na jednym konkretnym modelu sandałów, ponieważ w swojej ofercie brand ten ma wiele bardzo ciekawych pozycji, wśród których znajdziecie zarówno wcześniej wspomniane sandały, ale i naprawdę godne uwagi klapki, z których chyba znani są najbardziej. Kolejną ciekawostką jest też to, że podeszwy dostarczane przez włoską markę Vibram w przypadku wzorów stworzonych dla Suicoke mają opatentowany i zastrzeżony tylko dla nich wzór. Naszym skromnym zdaniem idealnie ze stonowanym skarpetkami siedzieć będą takie modele jak GGA-V, Kisee-V, WAS-V czy nieco bardziej kontrowersyjne Nots-Mab z zabudowanym przodem lub wysokie Boak-V. Wszystkie przykłady znajdziecie poniżej, a produktów Suicoke szukajcie między innymi tutaj. O tym, że marka weszła w sporo kolaboracyjnych projektów z takimi światowej sławy brandami jak chociażby BAPE, Mastermind, John Eliot, Palm Angels, GOLF le FLEUR, Sophnet, Needles czy Stussy chyba nie musimy wspominać.







Kolejną naszym zdaniem ciekawą i stosunkowo 'normalną' propozycją są, nowe New Balance 900 Strap. Buty na rynku pojawiły się kilka tygodni temu i niestety od razu musimy Was zmartwić, wydanie to na ten moment zarezerwowane jest dla rynku azjatyckiego, a dokładnie Japonii. Model ten charakteryzuje utrzymana w coraz to mocniej rozwijającym się ostatnimi czasy hikingowym stylu konstrukcja, a elementem wyróżniającym jest system wiązania dostarczony przez BOA, od którego 'pokrętło' napędzające system linek widoczne jest na boku. Prócz niego sandały wyposażone są w zestaw regulowanych pasków, a cena, jaką trzeba za nie zapłacić to około 130$. Wybierać możecie pomiędzy trzema wersjami kolorystycznymi, czarną, beżową oraz barwną. 




O tym, że Japończycy dobrzy są w sandałowe klocki, to już wiecie, prawda? Jeżeli nie to mamy dla Was kolejny przykład, za który odpowiedzialny jest Mihara Yasuhiro, który pod nazwą Maison Mihara Yasuhiro tworzy od 1997 roku. Gość ten projektuje odzież oraz buty, których dopełnieniem są łączące z pozoru nudny świat sandałów z emocjonującym światem sneakersów buty. W swojej ofercie mam kilka takich modeli, ale naszą uwagę przykuły dwa: Half & Half Sandals oraz Skii Sandals. Pierwsze z nich charakteryzuje mocno zabudowana w przedniej części, 'sneakersowa' cholewa przypominająca Air Max 90 z otwartym tyłem i regulowanymi paskami naciągniętymi na front. Najbardziej zaskakującym elementem jest  jednak podeszwa z pełnym systemem amortyzacji podobnym do tego używanego w modelu Nike Air Max 2014. Drugi model jest niemniej kontrowersyjny. Tutaj Maison Mihara Yasuhiro pokusili się bardziej ażurową, podzieloną na trzy masywne segmenty cholewkę ze snowboardowym zapięciem na środku postawić na podeszwie, którą kojarzyć możecie z innych butów amerykańskiej marki Nike, a mianowicie Air Max 97. Czy tak można? Widocznie tak. 





Zejdźmy na moment na ziemię i przyjrzyjmy się temu, co w swojej ofercie ma amerykańska marka Nike. W tym sezonie designerzy z Oregonu postanowili wskrzesić model Air Deschutz, który swój debiut pod szyldem kultowej linii ACG (All Condition Gear) zaliczył w 1992 roku. Po osiemnastu latach nieobecności wraca on w kilku wersjach kolorystycznych i jest bardzo dobrym dopełnieniem całej nowej kolekcji odzieży oraz butów wyżej wspomnianej, nawiązującej swoimi krojami i kolorystykami outdoorowej linii marki. Jak podaje producent, konstrukcja Air Deschutz wyróżnia się szybkoschnącą cholewką i amortyzacją, łącząc wygodę sandałów z funkcjonalnością butów, a w naszej opinii idealnie siedzą one do skarpetek i szortów czy długich, szerokich spodni. 




Szóste miejsce w naszym zestawieniu zajmują Martine Rose Hiking Sandals, które w porównaniu do wyżej wspomnianych Air Deschutz reprezentują już zupełnie inny klimat oraz półkę cenową. W porównaniu do około 350 złotych za sandały amerykańskiej marki tutaj musimy pogodzić się z wydatkiem rzędu 475$. Londyńska projektantka w tej cenie serwuje nam masywne, letnie obuwie, którego ażurowa cholewka z trzema regulowanymi paskami przykrywającymi język wykonana jest przy użyciu czarnej lub imitującej łuskę węża skóry postawionej na masywnej, ciężkiej podeszwie z gumy. Detalem na pięcie jest tłoczone logo będące jednocześnie podpisem projektantki. 

Reebok Beetnik to bardzo podobny przypadek, co ponownie wspominane sandały Nike. Model ten z myślą o wygodnych, pieszych wędrówkach na szlaku pierwotnie powstał w 1993 roku po czym zniknął z asortymentu wywodzącej się z UK marki. Kilka sezonów temu Reebok pokusił się o ich przywrócenie, ale jak to często bywa w przypadku takich kontrowersyjnych sylwetek dostępny on jest jedynie na azjatyckim rynku. Jako ciekawostkę możemy powiedzieć Wam, że dwa lata temu na ich bazie powstał kolaboracyjny projekt z Needles, a w tym roku zobaczyć mamy je w wydaniu z Pleasures.




Kolejną naszą propozycją jest kolaboracyjny projekt amerykańskiego producenta sandałów i obuwia Teva z outdoorowo-lifestyleową marką Snow Peak. Efektem ich wspólnych działań są stosunkowo proste, ale w 100% nadające się do naszego zestawienia sandały Snow Peak HURRICANE XLT 2 Alp, które są najnowszą interpretacją wcześniejszego modelu HURRICANE. Korpus butów zbudowany jest przy użyciu wytrzymałych, nylonowych pasków wyposażonych w regulowane klamry w czarnym i białym kolorze. Dodatkowo w środkowej części pojawia się napis „OUTDOOR LIFESTYLE CREATOR”, a całość postawiono na podeszwie z pianki EVA. Sandały wyceniono na około 160$.


Keen, to następna amerykańska marka w naszym zestawieniu. Tym jednak razem możemy Was zaskoczyć, bo swoją historię rozpoczęli dopiero w 2003 roku, czyli tak naprawdę są bardzo młodym przedsiębiorstwem, który w bardzo szybkim czasie zyskał ogromną popularność. Wszytko to, za sprawą plecionych sandałów, których są twórcami. Ich chyba najbardziej rozpoznawalnym w 'streetwearowym' świecie modelem jest Uneek w wersji 'bez pięty' oraz zabudowany Uneek O2. Sylwetka ta pojawiła się w naszym zestawieniu, ze względu na to, że osobiście sami jesteśmy ich użytkownikami i w 100% możemy Wam je polecić. Buty charakteryzuje bardzo lekka, przewiewna konstrukcja, a piankowa podeszwa zapewnie naprawdę solidny poziom amortyzacji oraz wygody. Dodatkowo buty dostępne są w wielu opcjach kolorystycznych, przez co każdy z Was ma szansę znaleźć coś dla siebie.


Naszym ostatnim odkryciem, a zarazem modelem butów, który naprawdę widzimy w naszej prywatnej kolekcji jest Hoka One One Hopara. Buty zaprojektowane zostały z myślą o poruszaniu się zarówno po suchym jak i mokrym terenie, a ich ażurowa konstrukcja z zabudowanym frontem zapewnia maksymalny poziom wentylacji oraz regulacji ciepła, którego przecież szukamy latem. Dodatkowo dorzucając do tego niesamowitą wygodę, którą gwarantują buty amerykańskiej marki mamy tutaj naprawdę ciekawą, nieco kontrowersyjną propozycję, którą zdążyła już opanować azjatycki rynek i powoli trafia i do Europy. 


To już wszytko w naszym dzisiejszym zestawieniu. Mamy nadzieję, że się podobało.