Proponowany post

Epidemia Nienawiści

30 maj 2020
Epidemia Nienawiści

Nie tak dawno, bo w roku 2014 byliśmy świadkami jednego z największych absurdów jeśli chodzi o funkcjonowanie państwa prawa, za jakie chcą uchodzić Stany Zjednoczone Ameryki. 17 Lipca 2014 roku w Nowym Jorku, Eric Garner został zgłoszony na policję pod pretekstem sprzedaży papierosów bez akcyzy. Chwilę po zgłoszeniu, na miejscu pojawili się policjanci, jednak Eric Garner nie przyznał się do zarzucanych mu oskarżeń i odmówił współpracy z policją, w efekcie czego funkcjonariusze podjęli się próby obezwładnienia go. Jeden z nich, Daniel Pantaleo użył chwytu duszącego aby cała operacja "unieszkodliwienia" podejrzanego się udała. Policjanci przygwoździli podejrzanego do ziemi, gdzie ten był poddawany duszeniu do czasu przyjazdu posiłków - w tym czasie, 11 razy informował funkcjonariuszy, że nie może oddychać. Niedługo potem, Garner stracił przytomność. Policjanci ułożyli go w pozycji bezpiecznej i czekali ponad 7 minut na przyjazd ambulansu. Godzinę po obezwładnieniu, Eric Garner już nie żył. 3 Grudnia tego samego roku, funkcjonariusz obezwładniający Garnera nie został oskarżony o zabójstwo, mimo iż lekarz medycyny sądowej podał wyraźnie przyczynę śmierci podejrzanego - Utrata funkcji życiowych na skutek nacisku na kark, gardło i klatkę piersiową podczas interwencji policjantów. Całe zajście można obejrzeć pod tym linkiem. Mało tego, Daniel Pantaleo został zwolniony z NYPD dopiero w 2019 roku!



Cała sytuacja odbiła się szerokim echem wśród czarnoskórej społeczności i wywołała falę protestów w całym USA. Nie umknęło to też uwadze profesjonalnych sportowców i celebrytów, którzy stanęli murem za historią Erica Garnera i wspólnie opowiedzieli się przeciwko brutalności białych policjantów wobec czarnoskórych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Teraz temat powraca niczym bumerang, tyle że ze zdwojoną siłą i konsekwencjami, które wkrótce mogą podzielić całe Stany Zjednoczone. Podobna sytuacja miała miejsce kilka dni temu w Minneapolis, największym mieście stanu Minnesota. To właśnie tam zmarł, czy raczej został zamordowany 46 letni George Floyd. Sytuacja jest bliźniaczo podobna do tej sprzed sześciu lat - 25 Maja 2020, policja otrzymała zgłoszenie dotyczące płatności sfałszowanym czekiem od jednego ze sklepów. Patrol, który przyjechał na miejsce zastał pod sklepem Floyda w zaparkowanym na miejscu samochodzie. Po krótkiej rozmowie, w trakcie której podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił współpracy, policjanci wyciągnęli Floyda z auta a jeden z policjantów przygwoździł go do ziemi za pomocą swojego kolana umieszczonego na karku podejrzanego. Według świadków i nagrania z monitoringu, Floyd pozostał w tej pozycji przez ponad 7 minut (!), w trakcie których zgłaszał, że brakuje mu powietrza i błagał o życie w ostatnich momentach przytomności. Tak, biali funkcjonariusze policji znów nadużyli swojej władzy i przyczynili się do śmierci podejrzanego, który nie stawiał oporu po skuciu go w kajdanki. Co ciekawe, przytrzymujący Floyda policjant, Derek Michael Chauvin miał na koncie 18 skarg na swoje nazwisko w trakcie 19 letniej kariery. Floyd i Chauvin pracowali nawet przez moment w jednym miejscu, obaj jako ochroniarze latynoskiego klubu nocnego El Nuevo Rodeo.



Nie bez przyczyny przytoczyliśmy obie sytuacje. Zarówno ta z 2014 roku, jak i bardzo świeża sprawa Floyda utwierdzają nas w przekonaniu, że rasizm i nadużycia władzy wciąż są obecne na świecie, nawet na początku trzeciej dekady XXI wieku. I o ile tym razem władza zareagowała dużo szybciej - policjanci biorący udział w aresztowaniu Floyda zostali wydaleni ze służb policji i FBI wszczęło wobec nich postępowanie pod kątem zabójstwa trzeciego stopnia - to tym razem miarka się przebrała i ludzie wyszli na ulice USA. Obecnie w Minneapolis już trzecią dobę trwają zamieszki. Wściekły tłum panuje na ulicach, ludzie plądrują sklepy i skandują symboliczne hasło "I Can't Breathe", które powróciło niczym zła karma. W czwartkową noc doszło nawet do podpalenia komisariatu, w którym pracował policjant aresztujący Floyda. Personel znajdujący się wewnątrz budynku musiał być ewakuowany za pomocą śmigłowca, ponieważ wściekły tłum odciął wszelkie drogi ucieczki z płonącego komisariatu. Co jest jednak naprawdę budujące, to fakt iż skandujący tłum demoluje wyłącznie komisariaty i obiekty kojarzone z działalnością bogatych elit zamieszkujących USA. Członkowie zamieszek wspólnie powstrzymują się przed niszczeniem bibliotek i innych instytucji społecznych. Towary ze splądrowanych sklepów są natomiast gromadzone w specjalnych punktach, gdzie ochotnicy rozdają je ludziom najbardziej dotkniętym kryzysem na rynku pracy, za który odpowiada pandemia COVID-19. Najbardziej wzruszające są jednak doniesienia o gestach solidarności pomiędzy ludźmi z różnym kolorem skóry - tam gdzie policja ściera się z protestującymi, w pierwszej linii stają biali ludzie, którzy chwytają się za ręce i tworzą ludzką ścianę - oczywiście jest to gest, mający na celu uchronić ludność czarnoskórą i latynoską przed strzelającą w ich kierunku policją. Wszystkich tego typu informacji udziela fanpage Primieira Linha.



W całą akcję znów włączyli się sportowcy, głównie zawodnicy NBA, którzy są oburzeni panującym stanem rzeczy. Policjanci w całych USA znaleźli się pod medialnym ostrzałem - zewsząd napływają raporty odnośnie nadużycia władzy i nierównego traktowania obywateli. Jedną z osób najbardziej zaangażowanych w sprawę osób stał się Stephen Jackson, były koszykarz najlepszej ligi świata, który prywatnie przyjaźnił się z tragicznie zmarłym Floydem. Panowie nazywali siebie nawzajem swoimi bliźniakami, razem dorastali na ulicach Houston. Nic więc dziwnego, że to właśnie Jackson żąda sprawiedliwości za to co spotkało jego "brother from another mother" 


Zamieszki wybuchły nie tylko w Minneapolis, ale też w Nowym Joku, Phoenix, Denver, Louisville, Memphis i Columbus. Do tej pory odnotowano jedną ofiarę śmiertelną w stanie Minnesota, siedem osób zostało zaś śmiertelnie postrzelonych w Louisville. Dodatkowo, odnotowano ponad 70 aresztowań w Big Apple ale jak widać na krążących po internecie zdjęciach i filmach - sytuacja jest bardzo dynamiczna. Oliwy do ognia dolał prezydent Donald Trump, który na prośbę gubernatora Minnesoty wysłał do stanu ponad pięciuset żołnierzy, którzy mają pomóc opanować ognisko zamieszek. W chwilach, kiedy amerykanie potrzebują dialogu, prezydent ucieka się nie tylko do militarnego wsparcia ale również jawnie krytykuje zachowania społeczności afroamerykańskiej - nie omieszkał nazwać protestujących ludzi zbirami (Ang. THUGS).


Nie są to oczywiście pierwsze tego typu protesty w USA. Poza wspomnianą wyżej sprawą Erica Garnera, największym kryzysem rasowym ostatnich lat jest bez wątpienia "Powstanie Rodneya Kinga" z 1992 roku. Wtedy ława przysięgłych w Los Angeles uniewinniła czterech białych policjantów, którzy wcześniej brutalnie pobili czarnoskórego taksówkarza w trakcie rutynowego zatrzymania. Zamieszki czarnoskórych obywateli LA trwały przez 6 dni - spokój na ulicach przywróciło dopiero wezwanie wojska. W trakcie tamtych zdarzeń zginęły 63 osoby, rannych zostało 2383 osób, ponad 12 000 zostało aresztowanych oraz spalono 3767 budynków. Wydarzenia z tego okresu zostały pokazane między innymi w filmie Straight Outta Compton z 2015 roku. 


George Floyd wychowywał się w Houston, gdzie był obiecującym prospektem w wielu sportach, w tym koszykówce, w którą grał wspólnie z przyjacielem z młodości i przyszłym zawodnikiem NBA - Stephenem Jacksonem. W 1993 roku ukończył Szkołę Średnią Yates, jednak pomimo bycia utalentowanym atletą, jak wspomina go Jackson, nie skorzystał z żadnej oferty stypendium sportowego i rozpoczął karierę rapera pod pseudonimem "Big Floyd". Pod skrzydłami DJa Screw i grupy Screwed Up Click, George Floyd przyczyniał się do zaistnienia Houston na hiphopowej mapie USA w latach 90'. W 2014 roku przeprowadził się do St. Louis Park w Minnesocie, gdzie pracował jako ochroniarz przez pięć lat. Niedawno został zwolniony w związku z panującą w USA kwarantanną, wywołaną Koronawirusem. Kilka dni temu nikt się nie spodziewał, że nazwisko Floyda przejdzie do historii. Teraz stał się on symbolem walki o lepsze jutro amerykanów. Szkoda tylko, że tak radykalne zdarzenia jak czyjaś śmierć muszą nieść za sobą zmianę - OBY! - na lepsze.