Proponowany post

Max Burgers - Nowy Ulubiony (Vege) Fast Food

24 sierpień 2020
Max Burgers - Nowy Ulubiony (Vege) Fast Food

Max Burgers - nowy ulubiony (vege) fast food


Fast foody to temat bliski większości z nas - szybkie życie w mieście często wymaga kompromisów, a “śmieciowe” jedzenie oprócz swoich oczywistych wad raz, że jest po prostu “szybkie”, a dwa, że chcąc nie chcąc zazwyczaj nam smakuje. Nie można również zapomnieć o tym, że jest po prostu z czego wybierać - KFC, McDonald’s czy Burger King, to tylko pierwsi z brzegu giganci, których setki restauracji możemy znaleźć w przeróżnych zakątkach Polski. Co jednak, jeśli ktoś nie je, lub ogranicza mięso? Jak wiadomo w Polsce (i na świecie) takich ludzi jest coraz więcej, a powyższe sieci nie stanowią dla nich alternatywy. Na ratunek przybył do nas Max Burgers, w którym totalnie się zakochałem i postaram się napisać dlaczego.


Wykluczenie mięsa z codziennej diety jeszcze parę lat temu było dla mnie czymś niewyobrażalnym. Raz, że po prostu lubię jego smak, a dwa, że “vege krucjata” w walce o lepsze jutro zwierząt wydawała mi się absurdalna - w końcu to czy jesz, czy nie jesz mięsa nie ma w szerszej perspektywie większego znaczenia. Cztery miesiące temu sytuacja zmieniła się o 180 stopni, i nie jestem wam w stanie wytłumaczyć, czemu zdecydowałem się podjąć taką (dla mnie drastyczną) decyzję. O dziwo nie było to dla mnie problematyczne - szybko nauczyłem się jeść inne rzeczy, i jak na razie daję radę bez większych problemów. W pamięci jednak ciągle mam masę rzeczy, które uwielbiałem wcinać, i gdzieś tam na pewno zaszczytne miejsce zajmują burgery, nuggetsy, czy wszelkiego rodzaju fast foody. 


I tym oto sposobem moje nogi zawędrowały do Max Burgers, czyli szwedzkiej sieciówki fast foodów, która szturmem planuje podbić polski rynek, a moje serce podbiła już po pierwszej wizycie. Nie wiem jak opcje mięsne (chociaż od znajomych słyszałem jak na razie same dobre opinie), ale wydania vege sprawiły, że ich lokal odwiedziłem 3 razy w przeciągu kilku dni. Jeśli tak jak ja lubicie smak mięsa, kotlet plant beef, którego receptura jest podobno ściśle chroniona będzie dla was idealnym rozwiązaniem. Z jednej strony pozostajecie wierni swoim postanowieniom, czymkolwiek nie byłyby one podyktowane, a z drugiej możecie zjeść coś, co smakuje i wygląda jak najlepsza wołowina, ale nią nie jest.


Oprócz tego w ofercie sieci znajdziemy między innymi burgery z serem halloumi, kotletem sojowym w panierce czy wege nuggetsy. Ja zdążyłem przerobić już prawie wszystko, i na niczym się nie zawiodłem. Jakby tego było mało sieć stawia też na elementy eko - do picia dostajemy papierowe słomki, a po zjedzeniu śmieci podlegają całkowitej segregacji.



Parę dni temu wrzuciłem instastory z podpisem - “nowy ulubiony fast food” i feedback jaki od was dostałem, idealnie wpisywał się w ten tekst. W wielu wiadomościach potwierdziliście, że wam też Max Burgers przypadł do gustu, wymieniając przy okazji to, czego warto u nich spróbować. Wśród waszych faworytów były między innymi frytki z sosem serowym, vege nuggetsy, czy papryczki jalapeno w panierce. Sami widzicie, że trochę tego jest, i o ile daleko mi do namawiania kogokolwiek do jedzenia “śmieciowego” żarcia, tak szwedzka sieciówka jest moim zdaniem zdecydowanie najlepszą opcją na rynku, i miejscem, do którego będę wracał, nie tylko wtedy, kiedy będę w biegu.





Tagi: Max Burgers,