Proponowany post

Oto Historia Kultowych Nike Air Force 1 W Pigułce

13 maj 2020
Oto Historia Kultowych Nike Air Force 1 W Pigułce

Mamy pewne podejrzenia, że to, jak wygląda Nike Air Force 1, wie chyba każdy, kto chociaż trochę, ale to naprawdę minimalnie liznął tematu streetwearu czy sneakersów. Skoro już wiecie, jak prezentuje się ta ponadczasowa sylwetka, warto może poznać jej krótką historię, dowiedzieć się, kto je zaprojektował i jak na przestrzeni lat toczyły się ich losy. 

Zacznijmy od samego początku, czyli tego, kto oraz czemu swój wygląd zawdzięczają debiutujące na rynku w 1992 roku kultowe Air Force-1. Ich twórcą jest z wykształcenia rzeźbiarz Bruce Kilgore ( ten sam facet zaprojektował również takie smaczki jak Air Flow, Air Sock Racer, Nike Air Ace, Air Preassure czy chociażby Air Jordan 2, a także brał udział przy tworzeniu technologii Shox ) i mówi się, że podczas ich tworzenia gość ten inspirował się co najmniej trzema rzeczami. Pierwszą jest paryska katedra w Notre Dame, której wygląd dał początek zupełnie nowej, przeprojektowanej względem dotychczasowych butów do kosza podeszwie typu 'cupsole', ze specjalnym, anypoślizgowym 'punktem obrotu' tzw. 'Pivot Pointem' na jej spodzie. Drugą inspiracją jest kojarzonych nie tylko przez fanów motoryzacji, wielosegmentowy ludzi Michelin, a trzecią model outdoorowych butów Nike Approach posiadający bardzo podobnie zaprojektowany kołnierz okalający kostkę, którego tylna część jest nieco niżej niż przednia, przez co niej krępuje ruchy. 


Pamiętajcie, że buty powstały z myślą o grze w koszykówkę i pod tym kątem były projektowane. Pomysł na pancerne, bo właśnie z tego głównie kojarzyły się AF-1 wziął się z chęci stworzenia nowych, wytrzymałych i zaawansowanych technologicznie butów do kosza, na które do tej pory ciągle narzekali zawodowi gracze. To właśnie Air Force 1 swoim debiutem w 1982 roku zrewolucjonizował koszykarski rynek i nie tylko chodziło toporny, masywny wygląd, któremu towarzyszyła potężna podeszwa, a właśnie o to, co siedziało w jej wnętrzu. Kilgore postanowił upchnąć w jego wnętrzu innowacyjny, opracowany w 1979 roku system amortyzacji Air otulony kawałem niezniszczalnej gumy. Należy jednak pamiętać, że początkowo AF-1, a w zasadzie Air Force Zero nie wyglądał tak, jak w fazie ostatecznej, a upper w samplach wykonany był z połączenia siateczki oraz skóry, którą finalnie zamieniono na gładki, naturalny materiał z perforacją tam, gdzie była wymagana. Dzięki takiemu technologicznemu połączeniu materiałów Force'om niestraszny był koszykarz wagi ciężki, który z nich korzystał.


Skoro już jesteśmy przy zawodnikach koszykówki, to Air Force 1 na rynku wraz z kampanią reklamową 'Original Six' zadebiutował na przełomie 1982/83 roku, jago cena wtedy wynosiła 89.95$, co nie było niską kwotą. Wtedy też sztab marketingowców z Oregonu podpisał kontrakt z sześcioma gwiazdami NBA, którzy jako pierwsi do testów otrzymali nowe, biało-srebrne Nike Air Force 1 High. W skład 'oryginalnej szóstki' wchodzili: nieżyjący już Moses Malone Bobby Jones z Philadelphia 76ers, Mychal Thompson i Calvin Natt z Portland Trail Blazers oraz Jamal Wilkes i Michael Cooper z L.A. Lakers, których widzicie na załączonym plakacie reklamowym Co ciekawe, Moses Malone w AF-1 prowadził drużynę Sixers do mistrzostwa NBA, przez co, były one tak bardzo popularne w Filadelfii. 



Po sukcesie wysokiej wersji tej sylwetki Nike w 1983 roku wprowadziło ich niską wersję Low, a rok później światło ujrzały pośredni wariant, czyli Mid uzupełniający rodzinę AF-1. Niestety, wraz z ciągłym udoskonalaniem prężnie rozwijającej się linii Air Jordan, oraz braku pomysłu na Force'a model ten w 1984 roku zniknął z asortymentu sportowej marki z Oregonu. W tamtych czasach 'żywotność' modeli butów Nike sięgała maksymalnie dwóch lat, a często i krócej. Stare sylwetki szybko zastępowane były nowymi generacjami, co widać, chociażby po wyżej wspomnianej serii Air Jordan czy Air Max. W przypadku Air Force było jednak nieco inaczej i model ten już w 1986 roku doczekał się swojej pierwszej re-edycji i był pierwszym w historii butem nike, które miało swoje retro! Wszytko to za sprawą trzech sprzedawców detalicznych z Baltimore.

Kiedy świat obiegła informacja o wycofaniu Air Force 1 z asortymentu sportowej marki z Oregonu, Trzej Amigo, czyli przedstawiciele trzech sklepów z Baltimore – Charlie Rudo Sports, Downtown Locker Room oraz Cinderella Shoes dosłownie uratowali ten model. Dwóch z nich postanowiło udać się do głównej siedziby Nike w celu rozpoczęcia pertraktacji na temat przywrócenia do produkcji Air Force 1, który sprzedawał się u nich jak przysłowiowe, ciepłe bułeczki. Negocjacje zaowocowały wielkim powrotem oraz premierą dwóch zupełnie nowych wariantów kolorystycznych, biało-niebieskiego oraz biało-brązowego, które początkowo dostępne były na wyłączność tylko w tych dwóch sklepach w ilości 1200 sztuk, które oczywiście zniknęły z półek szybciej, niż się tam pojawiły. Następstwem tego, był projekt 'Color of the Month', czyli nowa kolorystyka AF-1 debiutująca każdego miesiąca. Zwiększenie przez Nike limitów doprowadziło do przyłączenia trzeciego sklepu Downtown Locker Room, co finalnie skutkowało narodzeniem się team'u o zaszczytnej, wyżej wymienionej nazwie The Tree Amigos, oraz tym, ze AF-1 ponownie pojawił się na ulicach i jest z nami do dziś.


Jeżeli chodzi o kolejne ciekawostki związane z Air Force 1, to powinniście wiedzieć, że w 1994 roku niejaki Damon Clegg ozdobił sylwetkę tę Deubré, czyli kawałkiem metalowej blaszki z napisem 'AF-1' umieszczonej u podnóża sznurówek w przedniej części buta. Początkowo kształt blaszki był nieco obły, a w 2007 roku, z okazji 25-lecia powstanie modelu zmieniono go na bardziej prostokątny. Swoją własną nazwę ma również wyciągany pasek okalający kostkę w wersji High, który początkowo był tam przytwierdzony na stałe, niestety, nie każdemu graczowi NBA fakt ten odpowiadał, więc postanowiono go przeprojektować. Element ten to Propriceptic Belt. Należy też pamiętać, że całkiem długo, bo aż do 2001 roku AF-1 były butami typowo męskimi i dopiero po 19 latach od debiutu Nike zdecydowało się wprowadzić damską rozmiarówkę, by zarówno mężczyźni, jak i kobiety mogli cieszyć się tym, co daje im ten klasyk. Nie wspomnieliśmy też, skąd w ogóle wzięła się nazwa Air Force 1, a jest to banalnie proste. Nawiązuje ona do samolotu Air Force One, którym przemieszcza się prezydent USA i już. 


No dobra, czas zmierzać ku końcowi, bo jak nadmieniliśmy w tytule, artykuł ten ma być historią w pigułce, która powoli zaczyna się przedłużać. Od momentu swojej premiery, model Air Force 1 jest najlepiej się sprzedającym butem Nike w historii! Na przestrzeni tych prawie 40 lat, kiedy jest na rynku, sylwetka doczekała się niezliczonej wersji kolorystycznych, materiałowych czy kolaboracji, a także prototypów i sampli, które nigdy nie weszły do oficjalnej produkcji i szacuje się, że łącznie powstało ich przeszło 2500! Mówi się, że sam Air Force 1 rocznie przynosi dochód rzędu 800 milionów dolarów, a tylko w 2005 roku sprzedano około 12 milionów par! 

Może powtórzymy się po raz kolejny, ale dalej uważamy, że to właśnie Air Foce 1 jest modelem, butów, który w szafie powinien mieć każdy sneakerhead czy streetwearowiec. Ponadczasowa bryła, multum kolorystyk z ascetyczną, śnieżnobiałą na czele nie bez powodu wybierany jest przez miliony ludzi rocznie, a i to zupełnie nam nie przeszkadza. Prosta konstrukcja, pancerna budowa, czego chcieć więcej? Jeżeli jeszcze nie masz swojej świeżutkiej pary Uptownsów, TUTAJ szybko nadrobisz zaległości. My się żegnamy i do zobaczenia!