Proponowany post

Salehe Bembury - Geniusz Rodzi Się Z Zajawki

05 październik 2020
Salehe Bembury - Geniusz Rodzi Się Z Zajawki

Zastanawiając się nad osobami odpowiedzialnymi za najciekawsze/najgorętsze modele butów w ostatnich latach często mamy przed oczami osoby, które sygnują kolaboracyjne modele swoim nazwiskiem. Kanye, Travis, Virgil czy Pharell na pewno mają spory wkład w finalne wersje “ich” produktów, ale sporo dzieje się także za kulisami, gdzie nad projektem pracuje często cała masa osób. Dziś chciałbym wam przedstawić jedną z nich, która na tyle potrafiła przebić się do świadomości odbiorcy, że już w tym miesiącu zadebiutuję z butem sygnowanym własnym nazwiskiem, chociaż daleko jej do “celebryty”


Salehe Bembury, bo o nim właśnie jest ten artykuł wychował się w Nowym Jorku, i od zawsze łączył w sobie pasję do butów z pasją do projektowania. Ta pierwsza była wręcz jego obsesją - kamperki, handel i wymiany stały się dla niego w pewnym momencie chlebem powszednim. Ta druga doprowadziła go na studia na Uniwersytecie Syracuse, gdzie ukończył wzornictwo przemysłowe. Obie te zajawki udało mu się połączyć w jego pierwszej poważnej pracy - stanowisku projektanta w amerykańskiej firmie Payless. Jak sam powiedział w jednym z wywiadów -

„W tamtym czasie [Payless] nie było niczym wyjątkowym. Ale patrząc wstecz, projektowaliśmy tam praktycznie każdy rodzaj buta, więc z czysto edukacyjnego punktu widzenia było to świetne miejsce dla kogoś takiego jak ja”.




W 2011 roku nastąpił kolejny krok w jego karierze. Salehe został zatrudniony w Cole Haan, amerykańskiej marce z prawie 100 letnią tradycją, która została przejęta przez Nike w 1988, a która od 2012 roku należy do grupy Apax. Bembury dołączył do grupy zajmującej się innowacyjnością, i był między innymi jednym z autorów przełomowego modelu LunarGrand, który łączył w sobie elegancję garniturowego buta z wygodą i sportowym sznytem systemu Lunar.




Po Cole Haan przyszła pora na krótki etap w małym start-upie Greats, ale tak naprawdę momentem przełomowym był telefon od pewnego jegomościa. W 2015 do Salehe odezwał się bowiem Kanye West. Po przesłaniu swojego portfolio nie minął miesiąc, a Bembury przeprowadził się do Kalifornii, stając się tym samym jedną z osób odpowiedzialnych za wygląd linii obuwia.




Nowojorczyk uczestniczył przy projektowaniu butów do 3 i 4 sezonu Yeezy, zaznaczając tym samym swoją pozycję na rynku. Na poważne oferty nie trzeba było długo czekać - już 2 lata później świat obiegła wiadomość, że Salehe Bembury zostanie głównym projektantem męskiej linii butów w kultowym domu mody Versace. Etap ten trwa po dziś dzień, a efektem tego ruchu jest między innymi bardzo charakterystyczny model Chain Reaction, który swego czasu narobił sporo szumu.






Tym sposobem dotarliśmy do roku 2020, i do pierwszego modelu sygnowanego nazwiskiem Bembury’ego. O dziwo nie jest to but z żadnej z marek wymienionych powyżej, tylko z New Balance, które w ostatnich miesiącach robi naprawdę fenomenalne ruchy (o czym pisałem wam już zresztą tutaj). 


Buty, które na warsztat wziął nowojorczyk, to wskrzeszony z archiwów model 2002R. Kiedy po raz pierwszy siadł do rozmów z Joe Grondinem (osobą odpowiedzialną za planowanie kolaboracyjnych projektów w NB) podczas Paris Fashion Week, Salehe był przekonany, że zaproponuje mi współpracę na świetnie przywróconym modelu 990. Stało się jednak inaczej, i Bembury momentalnie zapałał miłością do 2002R.




Na pytanie magazynu Hypebeast “Jaka jest główna różnica między pracą nad projektami zespołowymi a tworzeniem własnego obuwia dla marki?” Salehe odpowiedział:


 „Większość mojej kariery spędziłam na urzeczywistnianiu cudzych pomysłów, projektowaniu dla konkretnego konsumenta lub wybieraniu kolorów, ponieważ dobrze sprawdzają się na rynku. Ten projekt był okazją do tworzenia bez ograniczeń. W niektórych przypadkach praca w większym zespole może powodować wymianę zbyt wielu opinii, które mogą negatywnie wpłynąć na produkt. Ta współpraca pozwoliła mi pozbyć się rozpraszającego hałasu i stworzyć dokładnie to, co sobie wyobraziłem”.




Bembury określa swój but jako „futrzany”. Pokryty długim zamszem w kolorze pomarańczowym, łączy się z jaskrawo-pomarańczową siateczką i bordowymi detalami. Odcienie zostały zaczerpnięte, z tego co Salehe widzi po drodze podczas swoich  regularnych wypraw w głąb Kalifornijskich kanionów. Całość wykańczają jasnoniebieskie detale - logo N na środku cholewki logo Bembury przecinające sznurówki, oraz znaki NB na języku. 




Kolaboracja nosi nazwę “Peace be the journey”, i hasło to idealnie odwołuje się do drogi jaką przeszedł Salehe Bembury - zarówno w sensie metaforycznym jak i dosłownym. Jego codziennie spacery pozwoliły mu odnaleźć spokój, i oderwać się na chwilę od zgiełku miasta, a wspinanie się po szczeblach kariery - od zajawkowicza kampiącego godzinami pod sklepami bo wymarzony model butów, aż do jednej z najważniejszych osób w tej branży w ostatnich latach są inspirujące dla tysięcy młodych ludzi.




Niech ta droga trwa jak najdłużej, bo nie ukrywam, że obserwuje się ją z czystą przyjemnością.