Proponowany post

Streetwearowy & Resellerski Przewodnik Po Tokio - Czyli Wszystkie Sklepy Z Odzieżą Oraz Akcesoriami, Które Musisz Zobaczyć W Stolicy Japonii

10 grudzień 2019
Streetwearowy & Resellerski Przewodnik Po Tokio - Czyli Wszystkie Sklepy Z Odzieżą Oraz Akcesoriami, Które Musisz Zobaczyć W Stolicy Japonii

No dobra, nadszedł czas aby spełnić naszą obietnicę i zabrać Was w drugą część podróży po stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni. Po wyselekcjonowanych przez nas sneakersowych oraz resellerskich punktach na obfitej w takiej miejsca mapie Tokio, które widzieliście w pierwszej części naszego przewodnika (KLIK), płynnie przechodzimy do najciekawszych naszym zdaniem Streetwearowych sklepów oraz miejsc, gdzie z drugiej ręki kupicie najbardziej hajpowe itemy, których masa gwarantujemy, że przez długi czas nie pozwoli podnieść Wam szczęk z podłogi… Tak jak w przypadku ‚Sneakersowy & Resellerski Przewodnik Po Tokio - Czyli Wszystkie Sklepy Z Odzieżą Oraz Akcesoriami, Które Musisz Zobaczyć W Stolicy Japonii’, tak i teraz musimy sobie zastrzec prawo do tego, że nie wszystkie zdjęcia, które zrobiliśmy są najwyższych lotów, bowiem nie wszędzie obsługa sklepu była przychylna do ich wykonywania. Zapinajcie pasy i jedziemy!


Naszą przygodę rozpoczynamy od wywodzącej się z Tokio marki UNDERCOVER, której chyba nikomu nie musimy przedstawiać. Przez większość z Was założony w 1993 roku przez Jun Takahashi brand kojarzony jest głównie z kolaboracyjnych projektów z Nike oraz własnej, performance’owej linii GYAKUSOU, które w sprzedaży pojawiają się z sezonu na sezon od przeszło 9 lat. Niemniej jednak UNDERCOVER, to nie tylko collaby, ale i prężnie działający brand odzieżowy, który zaskoczy nas również masą gadżetów czy akcesoriów. My akurat nie trafiliśmy do ‚flagowego’ sklepu marki, a jedynie mieszczącej się na parterze galerii w dzielnicy Harajuku wysypy MADSTORE UNDERCOVER. W asortymencie sporo odzieży, głównie koszulek oraz bluz, ale i setki wyżej wspomnianych gadżetów, takich jak kultowe lampy w kształcie krwiożerczego hamburgera, zegarki-jabłka czy sporo piękne porcelany.


Przechodząc przez galerie naszym oczom ukazał się kolejny, z biegiem czasu śmiało możemy stwierdzić, że obowiązkowy punkt na streetwearowej mapie Tokio punkt, a mianowicie multibrandowy sklep GR8. W przestronnym wnętrzu znajdziecie dosłownie wszystko co kojarzy Wam się ze streetwearem i modą high fashion. Nie zabrakło takich marek jak Mastermind Japan, OFF-WHITE, Heron Preston, Versace, Ader Error, BALENCIAGA czy Stone Island, a to tylko namiastka tego, co można tam dostać. Dodatkowo należy też wspomnieć o obsłudze na najwyższym poziomie, a każdy z personelu ubrany był, jakby świeżo co zszedł z pokazu kolekcji jednej z wyżej wymienionych marek. Kolejnym zaskoczeniem w GR8 było wyjście do starannie pielęgnowanego ogrodu z fontanną usytuowanego na tyle sklepu, którędy również można dostać się do jego wymuskanego wnętrza. Zdecydowanie zaznaczcie sobie ten punkt na swojej mapce. 


Kolejnym punktem na naszej mapie stał się stacjonarny sklep marki RIPNDIP z Los Angeles. Logo z kotem wystawiającym środkowy palec zdobi centralną część piętrowego lokum, a przed wejściem stoją dwa plastikowe kwiaty oraz dmuchana maskotka wysoka na plus-minus 3 metry. Wewnątrz czuć prostotę, a kolorowe rzeczy na tle śnieżnobiałego wystroju prezentują się naprawdę świetnie. Do tego obrotowa maszynka prezentująca decki, lustro o sylwetce kotka czy półki w kształcie środkowego palca, czego chcieć więcej?


Teraz przechodzimy do jednego z ważniejszych punktów sprzedaży, a mianowicie sieci sklepów BEAMS, który wydaje się być jednym z czołowych tego typu sklepów w Tokio. Niewtajemniczonym musimy powiedzieć, że w samym Tokio sklepów BEAMS jest aż 17, z czego część z nich zajmuje połowę głównych ulic miasta, a same punku często usytuowane są drzwi w drzwi tuż obok siebie. To, co pozytywnie zaskoczyło nas w BEAMS, to starannie wyselekcjonowany podział towaru. Kiedy wchodzisz do jednego ze sklepów widzisz tylko i wyłącznie najlepsze streetwearowe smaczki. Przechodząc do salonu obok masz luksusową odzież męską w postaci garniturów czy skórzanego obuwia, a jeszcze dalej trafisz BEAMS Kids. To jednak nie koniec. W innej części Tokio, w dzielnicy Shinjuku znajduje się flagowy sklep BEAMS, który ma uwaga, aż 7 pięter! Tak jak inne sklepy tej sieci, tak i tutaj całość podzielona jest tematycznie. Na jednym z pięter znajdziecie garnitury, na innych dwóch streetwear, a na wejściu pamiątki czy drzewka bonsai! Istny szał! Wiemy, że nie powtarzamy, ale tej miejscówki nie możecie sobie odpuścić. 


Wywodzący się z Los Angeles odzieżowy brand, a zarazem sneakerstore UNDEFEATED również ma swój oddział w Tokio. Wewnątrz sklepu znajdziecie sporą półkę z butami, ale nie oszukujmy się, nie jakoś specjalnie hajpowymi modelami (może akurat na taki okres trafiliśmy) oraz sporo wieszaków z odzieżą i kilka najróżniejszych akcesoriów. Bardzo podobał nam się fakt, że tylko w tym sklepie na świecie dostępna była specjalna kolekcja z motywem japońskim, w tym przypadku flagą wpisaną w logo brandu idealna jako pamiątka dla odwiedzających. 


Nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić podróży do Tokio i nie zobaczenie sklepu Aape, submarki kultowego brandu A BATHING APE, do którego de facto przejdziemy później. Tutaj mieliśmy nie mały problem, bowiem w obydwu sklepach robienie zdjęć nie koniecznie jest dozwolone, a większość widocznych tutaj fot strzeliliśmy z ukrycia. Niemniej jednak jeżeli czasu starczy Wam na zobaczenie tylko jednej lokalizacji to zdecydowanie rekomendujemy Wam ten drugi.


Kolejnym miejscem, bez którego nie widzielibyśmy sensu podróży do Japonii jest oczywiście kultowy, nowojorski brand Supreme. W samym Kraju Kwitnącej Wiśni marka pokusiła się o otwarcie aż 6 punktów, z czego połowę znajdziecie w samym Tokio. W przypadku Supa historia z robieniem zdjęć jest podobna, ale poniżej łapcie mały spojler tego, co zobaczycie po minięciu progu sklepu. Co do samych rzeczy, Japończycy podczas sobotniego dropu czyszczą wszytko niemal do zera, także na wielkie zakupy w innych dniach niż dzień dropu nie macie co liczyć. 


Następnym miejscem, które wywarło na nas ogromne wrażenie był sklep kolejnej marki z Japonii, a mianowicie NEIGHBORHOOD, której chyba nikomu z Was nie trzeba przedstawiać. W porównaniu z innymi punktami, tutaj czuliśmy się jak w świątyni. Przygaszone światła, rozprzestrzeniający się, przyjemny, kadzidlany zapach czy wszechobecne drewno nadaje temu miejscu unikalny, luksusowy klimat. 


No i po raz pierwszy w dzisiejszej naszej streetwearowej podróży lądujemy w resellerskim sklepie i to z prawdziwego zdarzenia. Uprzedzamy Was też, że to co tutaj zobaczycie, to nie jest szczyt możliwości Japończyków i  podczas Waszej podróży po Tokio możecie natknąć się na dziesiątki takich punktów. Czasem nawet zastanawialiśmy się, skąd oni to wszytko mają! Fool’s Judge, to miejsce dla fanów amerykańskiej marki Supreme i to z prawdziwego zdarzenia. W miejscu tym znajdziecie niemal wszytko czego pragnie każdy fan streetwearu. W swojej ofercie FJ ma najbardziej limitowane itemy z wielu sezonów wstecz. Co ciekawe, pomiędzy wieszakami znajdziecie też takie perełki jak chociażby buty BAPE Bapesta w kolaboracji z Kanye Westem czy białe Nike Air Presto x OFF-WHITE podpisane przez panów, którzy je projektowali. To oczywiście nie wszytko, sprawdźcie poniżej. 


Niewątpliwie istotnym, a na pewno wartym odwiedzenia jak ma się więcej niż godzinkę wolnego czasu punktem na tokijskiej mapie jest luksusowy dom handlowy Dover Street Market Ginza, który jak sama nazwa wskazuje znajduje się w dzielnicy Ginza. Luksusowy dom towarowy do naszej dyspozycji ma kilka pięter, na których znajdziecie strefy zarezerwowane dla takich brandów jak Comme des Garcons, BALENCIAGA, OFF-WHITE, Nike czy nawet Supreme i innych. Tutaj również należy wspomnieć o obsłudze, która stoi na najwyższym, światowym poziomie. 


Kolejna streetwearowa potęga, której osobiście jesteśmy fanami, to założona na początku lat 80-tych przez Shawna Stussy, kalifornijska marka Stussy nie mogła nie pojawić się w Tokio. Z zewnątrz naprawdę ciężko zauważyć, że to akurat butiku Stussy, także miejcie oczy szeroko otwarte. Wewnątrz jest naprawdę ascetycznie. Na parterze wisiało dosłownie kilka rzeczy, a schodząc do piwnicy sytuacja miała się tylko nieco lepiej. Niemniej jednak podobał nam się prosty surowy klimat sklepu bez masy rzeczy rozwieszonych na setkach wieszaków. Dodatkowo, tak jak w przypadku UNDEFEATED, każdy podróżujący do Tokio mógł kupić tutaj specjalne wydanie koszulek czy bluz związanych ze stolicą Japonii. 


Tak jak poprzednie sklepy robiły na nas mniejsze lub większe wrażenie, tak widząc stacjonarny ‚dom’ amerykańskiej marki NOAH śnił nam się po nocach. Specjalnie podkreśliliśmy tutaj słowo ‚dom’, bowiem wchodząc do wnętrza czujemy się jakbyśmy mijali próg położonej nad wybrzeżem w Miami rezydencji. Wszędzie rozpościerały się pachnące drewnem meble, półki z książkami, strefy ze skórzanymi kanapami i stolikami, gdzie sprytnie eksponowano towar marki. Wewnątrz znajdował się też oddzielny pokój z barem, gdzie serwowano gorące napoje czy piwo, które sączyć można podczas zakupów.


Z domku na plaży przenosimy się do pałacu. Tak, w centrum Tokio ma swój prywatny pałac złożona w Nowym Jorku w 1967 roku marka Polo Ralph Lauren. Niestety, w tym miejscu robienie zdjęć nie spotkało się z aprobatą, także mamy dla Was tylko kilka ujęć z przepełnionego przepychem pałacowego wnętrza ‚sklepu’. Tutaj pomieszczeń jest tak dużo, że obejście wszystkiego naprawdę zajmuje kilkanaście ładnych minut. Co do samego asortymentu, my raczej nie jesteśmy fanami odzieży sygnowanej logotypem graca w polo, także pokazujemy Wam ten punkt z racji na monumentalny budynek, a wiedźcie, że działki w Tokio nie należą do najtańszych.


PALACE Skateboards również nie próżnuje pod względem wielkości miejsca, które zajmuje ich lokal w Tokio. Szklane akwarium ma dwa piętra i jak w przypadku Stussy, na półkach nie znajdziecie setek rzeczy. Jest ascetycznie i z klimatem, a w tle leci bardzo głośna muzyka. Niestety, robienie zdjęć jest surowo zabronione.


Nubian, to kolejne miejsce, gdzie odnajdzie się każdy fan streetwearu z wyższej półki. Ogromna, przeszklona przestrzeń w surowym, ascetycznym stylu obfituje w strefy takich marek jak OFF-WHITE, którego była dosłownie masa, M+RC, AMBUSH, Stone Island, Heron Preston, YEEZY czy Salomon. Chcąc zrobić tutaj zakupy naprawdę musicie wpaść ze sporym zasobem gotówki, ale i sekcja wyprzedażowa również była całkiem pokaźna. Dodatkowo pierwszy raz w życiu widzieliśmy czarną roślinę. Macie pomysł, co to za gatunek czy odmiana? 


Ciekawostką, którą ze względu na swoją oryginalność może Was zainteresować jest japońska marka Loopwheeler, która oczywiście ma swój punkt w Tokio. Część z Was zapewne nie wie, ale brand ten specjalizuje się w żmudnej produkcji materiału przy użyciu tradycyjnych czteroigłowych maszyn. Dodatkowo marka bardzo rygorystycznie podchodzi do jego tworzenia, a w ciągu dnia maksymalnie może powstać jedynie 12 metrów fabrykatu, który starcza do wyprodukowania tylko 8 bluz. Brand ten od momentu założenia w 1999 roku miał okazję współpracować z masą największych marek, takich jak Nike, Medicom Toy, Clarks czy Original Fake założonej przez samego KAWS’a.


Obecnie zarządzany przez Chrisa Gibbsa kultowy butik UNION z Nowego Jorku otworzył swoje drzwi przy ulicy Spring Street w SOHO w 1989 roku. Zaraz potem butik powiększył swoją działalność o Los Angeles, a w kwietniu 2018 roku, czyli świeżo rok przed naszymi odwiedzinami otworzyli swoje drzwi w stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni. Miejsce jest o tyle ważne dla UNION, bowiem w ich asortymencie od początku istnienia pojawiały się marki ściągane z Japonii czy Wielkiej Brytanii. Wnętrze proste, przemyślane podzielone na sektory i bardzo intuicyjne, na najwyższym tokijskim poziomie. To miejsce polecamy szczególnie, bowiem na jego piętrze znajduje się najlepszy resellerski sklep, który napotkaliśmy na naszej drodze - WORM.


Kolejny japoński brand, który do pewnego momentu był bardzo mało popularny, a bardziej mało dostępny SOPHNET. oraz jej inspirowana piłką nożną sub-marka F.C.R.B. aka. F.C. Real Bristol. Wnętrze sklepu podzielone zostało na sektory, w których znajdowały się poszczególne kolekcje czy aktualnie dostępne kapsuły tematyczne. Na wieszakach wisi sporo odzieży i niemniej najróżniejszej maści akcesoriów, począwszy od brandowanych szklanek po case na telefony, na piłce do ćwiczeń kończąc. 


Nieopodal trafiliśmy na flagowy salon marki DSPTCH z San Francisco w USA, która swoją działalność rozpoczęła w 2010 roku wraz z wypuszczeniem trwałego paska do aparatu. W późniejszym czasie brand do swojej oferty wprowadził inne bardzo funkcjonalne akcesoria, pokrowce, futerały, torby czy plecaki. Najważniejsze jest to, że każda z rzeczy produkowana jest w USA, co gwarantuje nam najwyższą jakość wykonania i dbałość o najdrobniejszy element. Brand na swoim koncie ma kilka wspólnych projektów z największymi markami na świecie, takimi jak Google, Leica czy Medicom Toy. Świeżo powstały punkt w Tokio ma nieco ponad rok, a we wnętrzu znajdziecie wszytko, czego szukacie w ramach wyżej wymienionych itemów. Jeżeli akurat potrzebujesz torby, plecaka czy paska do aparatu, to naprawdę warto tam zajrzeć.


Następny dzień naszej wycieczki rozpoczęliśmy z grubej rury. Pierwszym punktem był flagowy sklep jednej z japońskich streetwearowych potęg, a mianowicie BAPE STORE. Już na samym wstępie wita nas sporych rozmiarów logo małpy z napisem ‚GO! APE’, także ze znalezieniem tego punktu nie powinniście mięć zbyt wielkiego problemu. Mijając próg Waszym oczom ukazuje się ogromna sala sprzedaży, a pod stopami, pod szklaną szybą przesuwa się taśmociąg z butami. Sam sklep podzielony jest na kategorie. W jednym miejscu znajdziecie kolekcję dziecięcą, w innej króluje Baby Milo, a jeszcze dalej znajdziecie sektor z rzeczami zdobionymi kultowym wzorem camo. Wybór ogromny, także uczulamy, że przed wejściem należy zebrać nieco więcej funduszy, bowiem każdy, kto planuje sobie kupić coś od marki BAPE na pewno znajdzie tutaj coś dla siebie. Niestety, z robieniem zdjęć nie do końca można się afiszować, także poniżej wszytko, co udało się nam uchwycić, a to tylko część tego co tam zobaczycie. 


No i po raz kolejny mała prezentacja tego, jak wyglądają resellerskie sklepy w Tokio. Na naszej drodze wielokrotnie trafialiśmy na sklep RINKAN, którego asortyment zwalał z nóg. Punkt, do którego trafiliśmy specjalizował się w hajpowej odzieży, której na wieszakach wisiały setki oraz w ręcznie robionej biżuterii, która w Japonii jest bardzo popularna. Masa wyrobów od Goros i innych artystów, sporo akcesoriów Louis Vuitton i trochę butów.


Jednym z ostatnich punktów naszej wycieczki był salon Medicom Toy Plus. Chyba każdy fan winylowych zabawek nie wyobraża sobie nie zwiedzenie tego miejsca, których na mieście o ile nam wiadomo jest kilka. My trafiliśmy na ten mieszczący się w jednej z galerii handlowych. Jego asortyment był naprawdę obfity w masę Be@rbricków najróżniejszych rozmiarów, od tych największych 1000% po zestawy 400% + 100% i mniejszych. 


Dodatkowo w ramach bonusu podrzucimy Wam zjecie z jednego Vintage Store w Tokio, który na zawsze może zmienić Wasze mniemanie na temat sklepu z odzieżą używaną, który potocznie w naszym kraju nazywany jest ‚lumpem’. W Japonii jest naprawdę sporo sklepów z napisem ‚Vintage Store’ na szybie drzwi wejściowych, ale nie do końca tak łatwo jest je znaleźć. Często znajdują się w piwnicach, które w natłoku ludzi oraz innych sklepów bardzo prosto przeoczyć. Nam udało się trafić na taki, który wejście miał z ulicy. Mijając próg zapomnijcie o specyficzny zapachu używanej odzieży. Wszystko było starannie poukładane, wyprane, a mamy też podejrzenie, że spora część rzeczy była po prostu nowa. Prócz ciuchów w sprzedaży było sporo gadżetów czy zabawek. 


Ostatnim bonusem jest kilka dodatkowych zdjęć z kolejnego resellerskiego punktu na który trafiliśmy, ale w szale oglądania zapomnieliśmy jego nazwy… Wewnątrz naprawdę sporo z kolekcji Supreme x Louis Vuitton czy limitowanych butów, takich jak Air Yeezy i inne. Zobaczcie sami.


Z naszej strony to już koniec raportu ze streetwearowego oraz resellerskiego Tokio. Mamy nadzieję, że zarówno pierwszy jak i drugi przewodnik przypadł Wam do gustu. O tym, że Japonia żyje streetwearem chyba już nikomu z Was nie musimy udowadniać. Jest to niekwestionowana kolebka stylu, a Japończycy przez wielu uznawani są za najlepiej ubierający się naród i potęga mody ulicznej. Dlatego każdy szanujący się brand odzieżowy i nie tylko, chce mieć w Tokio swój stacjonarny salon, przez co żeby zahaczyć o każdy z nich trzeba na to poświęcić naprawdę sporo czasu, a osobiście wydaje nam się, że nie jest to wykonalne. Niemniej jednak, jeżeli macie możliwość udania się do stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni nie tylko ze względu na buty czy ciuchy, a kulturę, architekturę czy kuchnie z całego serca możemy Wam polecić to miejsce. Nie zawiedziecie się.