Proponowany post

To (Nie) Koniec Gwiezdnych Wojen

07 maj 2020
To (Nie) Koniec Gwiezdnych Wojen
Taika Waititi przejmuje odległą galaktykę.

Nie jesteśmy do końca fanami ciągnięcia serii filmów "Star Wars", ale jednocześnie nie jesteśmy w stanie wybić tego pomysłu Disneyowi z głowy. Pozostaje nam więc tylko nadzieja na lepsze jutro - czy właśnie ujrzeliśmy światełko w tunelu?

Dwie pierwsze trylogie najpopularniejszej sagi SF można zdecydowanie uznać za udane produkcje. Niegdyś podzieleni fani części 4-6 oraz 1-3 zjednoczyli się nawet, kiedy na światło dziennie wyjrzała pierwsza z trzech najnowszych produkcji studia Lucasfilm czyli "Przebudzenie mocy" z grudnia 2015r. No niestety, nie sposób się z nimi nie zgodzić. Najgorsze w tej całej sytuacji jest to, że gdyby najnowsze epizody odciąć od marki "Star Wars" i uczynić z nich osobne produkcje to uchodziłyby za dosyć udane kino rozrywkowe. Najwyraźniej jednak nikt nie ma zamiaru zostawić marki przynoszącej ogromne zyski w spokoju. Najnowszą osobą zaangażowaną w produkcję "Star Wars" został Taika Waititi.

Nowozelandzki reżyser nie jest najgorszym wyborem, ponieważ jedną serię już uratował (Rewelacyjny "Thor: Ragnarok"). Ponadto, autor "Jo Jo Rabbit" jest obecnie na fali wznoszącej. Fani kinematografii cenią sobie jego oryginalne podejście do dialogów i prowadzenia historii. Niemniej, produkcje tego reżysera zawsze posiadają dosyć ironiczne zacięcie, dlatego na razie zachowujemy bezpieczny dystans od komentowania planów Disneya, przynajmniej dopóki nie pojawią się pierwsze recenzje obcowania "bardzo odległej galaktyki" z niedawnym laureatem Oscara.